Zrozumiałem, że nie muszę projektować lepszych domów. Muszę zmienić sposób ich powstawania.

Jest taki moment w pracy każdego architekta, którego nie uczą na studiach. Na początku wydaje się, że naszym zadaniem jest projektowanie coraz lepszych budynków. Więcej doświadczenia oznacza lepsze proporcje, bardziej przemyślane układy funkcjonalne i coraz większą świadomość materiałów.

Przez długi czas wydawało mi się, że właśnie na tym polega rozwój.

Dom w trakcie budowy przestawał być tym, który projektowaliśmy

Dopiero po latach zauważyłem, że wiele domów, z których byłem naprawdę dumny w dniu oddania projektu, w trakcie budowy zaczynało powoli tracić swój charakter. Nie dlatego, że ktoś źle je narysował. Nie dlatego, że wykonawca był nieuczciwy. Najczęściej dlatego, że proces budowy wymuszał kolejne kompromisy.

Najpierw zmieniano jedno okno, bo takie było akurat dostępne. Później ktoś proponował inne rozwiązanie konstrukcyjne, bo będzie szybciej. Kilka tygodni później inwestor rezygnował z części wyposażenia, ponieważ budżet zaczynał się kończyć.

Każda decyzja wydawała się racjonalna. Patrząc na nie pojedynczo, trudno było z którąkolwiek dyskutować. Problem polegał na tym, że po roku budowy patrzyliśmy już na zupełnie inny dom niż ten, który wspólnie projektowaliśmy. Nie był zły. Po prostu przestał być spójny.

Kto odpowiada za jakość, jeśli tak niewiele zależy od projektu?

Pamiętam dzień, w którym wracałem samochodem z jednej z budów i przez całą drogę myślałem o tym, że coś tutaj nie działa. Miałem poczucie, że jako architekt wykonuję swoją pracę najlepiej, jak potrafię, a mimo to efekt końcowy bardzo często zależy od przypadkowych decyzji podejmowanych wiele miesięcy później. To było frustrujące. Bo jak odpowiadać za jakość domu, skoro tak niewiele zależy już od samego projektu?

Przez kilka następnych miesięcy zacząłem przyglądać się nie budynkom, ale procesowi. Robiłem coś, czego wcześniej nigdy nie robiłem. Notowałem wszystkie sytuacje, w których na budowie pojawiały się problemy. Nie interesowało mnie, kto popełnił błąd. Interesowało mnie, dlaczego w ogóle doszło do sytuacji, w której ten błąd był możliwy.

Orkiestra bez dyrygenta

Bardzo szybko zacząłem dostrzegać pewien wzór. Większość problemów nie wynikała z technologii. Nie wynikała nawet z ludzi. Wynikała z procesu.

Informacje docierały za późno. Decyzje były podejmowane pod presją. Projektanci, wykonawcy i dostawcy pracowali na różnych zestawach danych. Każdy wykonywał swoją część pracy dobrze, ale całość nie była już dobrze skoordynowana.

To trochę tak, jakby orkiestra składała się z wybitnych muzyków, którzy nigdy wcześniej nie grali razem. Każdy potrafi świetnie grać. Tylko nikt nie dyryguje.

Zaprojektować od nowa — nie budynek, ale sposób jego powstawania

Im dłużej nad tym pracowałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że budownictwo od lat próbuje rozwiązywać niewłaściwy problem. Cała energia branży koncentruje się na tym, żeby wymyślać nowe materiały, nowe urządzenia i nowe technologie. To wszystko jest potrzebne. Sam korzystam z tych rozwiązań każdego dnia.

Ale zacząłem zadawać sobie pytanie, którego wcześniej nigdy sobie nie zadałem. Co by było, gdybyśmy zamiast kolejnej technologii zaprojektowali od nowa cały proces budowania domu? Nie poprawili. Nie zoptymalizowali. Zaprojektowali od początku. Tak jak projektuje się dobry budynek. Od pierwszej decyzji inwestora aż do dnia, w którym wprowadza się do swojego domu.

To pytanie nie dawało mi spokoju. I chyba właśnie wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że nie szukam nowej technologii budowy. Szukam nowego sposobu myślenia o budowaniu.

Dzisiaj, patrząc z perspektywy czasu, wiem, że to był moment, od którego wszystko zaczęło się naprawdę. Nie powstał jeszcze żaden system. Nie było nazwy. Nie było gotowych rozwiązań. Była tylko bardzo prosta myśl. Jeżeli większość problemów rodzi się w procesie, to właśnie proces powinien stać się przedmiotem projektu.

Myślę, że właśnie tego dnia przestałem być architektem, który projektuje domy. Zacząłem być architektem, który próbuje zaprojektować sposób ich powstawania.

Zobacz też