Dom buduje się raz. Życie zmienia się wiele razy.
Kilka lat temu odwiedziłem dom, który projektowałem mniej więcej dziesięć lat wcześniej. Lubię takie wizyty. Architekt bardzo rzadko ma okazję zobaczyć swoje budynki wtedy, kiedy naprawdę zaczynają żyć.
Zdjęcia z zakończenia budowy pokazują świeżo pomalowane ściany, nowe meble i ogród, który dopiero zaczyna rosnąć. To trochę jak zdjęcie samochodu wyjeżdżającego z salonu. Widać produkt, ale jeszcze nie widać historii. Dom poznaje się dopiero po latach.
„Wie Pan… zmieniło się nasze życie”
Przyjechałem w słoneczne popołudnie. W ogrodzie rosły już drzewa, których wcześniej nie było. Taras wyglądał zupełnie inaczej niż na wizualizacjach. W salonie pojawiły się książki, obrazy i pamiątki z podróży. Wszystko wyglądało bardzo naturalnie, jakby dom od zawsze tam stał.
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać. W pewnym momencie zapytałem właściciela, czy gdyby miał budować drugi raz, coś by zmienił. Spodziewałem się odpowiedzi dotyczącej materiałów albo technologii. Zamiast tego usłyszałem: – Wie Pan... zmieniło się nasze życie.
To było wszystko. Nie powiedział, że dom jest zły. Nie narzekał na projekt. Po prostu przypomniał mi coś, o czym architekci czasem zapominają. Dom projektujemy przez kilka miesięcy. Mieszkamy w nim przez kilkadziesiąt lat.
W tym czasie zmienia się właściwie wszystko
Rodzą się dzieci. Dzieci dorastają. Wyprowadzają się. Rodzice zaczynają potrzebować opieki. Ktoś zmienia pracę. Coraz więcej osób pracuje z domu. Pojawiają się wnuki. Zmieniają się przyzwyczajenia. Zmienia się sposób spędzania wolnego czasu. Zmienia się nawet to, jak korzystamy z kuchni.
A dom? Dom najczęściej pozostaje dokładnie taki sam.
To uświadomiło mi, że projektowanie nie polega wyłącznie na odpowiedzi na pytanie, jak żyjemy dzisiaj. Znacznie ważniejsze jest przewidzenie, jak możemy żyć za dziesięć, piętnaście albo dwadzieścia lat. Nie chodzi o to, żeby zgadywać przyszłość. To niemożliwe. Chodzi o to, żeby zostawić sobie możliwość zmian.
Pokój, który nie miał sensu — a potem uratował dom
Pamiętam dom, w którym od początku zaplanowaliśmy niewielki pokój obok salonu. Inwestor nie bardzo rozumiał, po co mu dodatkowe pomieszczenie. – Przecież nie potrzebuję gabinetu. Miał rację. W tamtym momencie nie potrzebował.
Kilka lat później zadzwonił do mnie i powiedział: – Gdyby nie ten pokój, chyba musiałbym sprzedać dom.
Okazało się, że jego żona zachorowała i przez kilka miesięcy potrzebowała spokojnego miejsca na parterze. Pokój, który miał być gabinetem, stał się sypialnią. Nie zaprojektowaliśmy go z myślą o tej sytuacji. Zaprojektowaliśmy go z myślą o tym, że życie zawsze potrafi nas zaskoczyć.
Od tamtej pory jeszcze bardziej przekonałem się, że elastyczność jest jedną z najbardziej niedocenianych cech dobrego domu.
Czy ten dom potrafi zmieniać się razem z jego mieszkańcami?
Mam wrażenie, że w architekturze zbyt często zachwycamy się rzeczami spektakularnymi. Wielkimi przeszkleniami, odważnymi bryłami i efektownymi detalami. To wszystko może robić wrażenie, ale po kilku latach znacznie ważniejsze okazuje się coś zupełnie innego. Czy ten dom potrafi zmieniać się razem z jego mieszkańcami?
To pytanie zadaję sobie właściwie przy każdym projekcie. Czy pokój dziecka będzie kiedyś dobrym gabinetem? Czy gabinet będzie mógł stać się sypialnią? Czy łazienka na parterze pozwoli kiedyś wygodnie funkcjonować osobie starszej? Czy schody są jedynym sposobem dostania się do strefy nocnej?
Kiedyś myślałem, że projektowanie polega na szukaniu idealnego układu pomieszczeń. Dzisiaj uważam, że polega na stworzeniu układu, który będzie potrafił przetrwać zmiany. To duża różnica. Idealny projekt istnieje tylko w dniu, w którym kończymy jego rysowanie. Dobry projekt potrafi być dobry jeszcze dwadzieścia lat później.
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że współczesny świat uczy nas wymieniać rzeczy, kiedy przestają odpowiadać naszym potrzebom. Zmieniamy telefony, samochody, a czasem nawet mieszkania. Z domem jest inaczej. Domu nie wymienia się tak łatwo. Dlatego powinien mieć w sobie pewną mądrość. Powinien zostawiać miejsce na przyszłość. Nie dlatego, że wiemy, co się wydarzy. Dlatego, że wiemy, iż wydarzy się coś, czego dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Dobry dom nie jest odpowiedzią na życie, które już znamy. Dobry dom jest gotowy na życie, które dopiero nadejdzie.